Z „Zaświatami” wędruję sobie po mieście - SPACEROWNIK ZIELONOGÓRSKI ODC. 423 (1011)

Dom winiarza na Schillerhöhe Dom winiarza na Schillerhöhe Ze zbiorów biblioteki Uniwersytetu Zielonogórskiego
Uff… W niedzielę ślęczałem przed telewizorem, mocno trzymając kciuki. Za Krzyśka Fedorowicza i jego książkę „Zaświaty”. Dotarł do ścisłego finału Nike - najważniejszej literackiej nagrody w Polsce. To wielki sukces.

 

- Czyżniewski! Oglądamy transmisję - zarządziła moja żona. Nawet sobie odpuściła tradycyjną tyradę o nieumytej patelni - z braku jakiegokolwiek pożytku z mojej osoby przy pracach domowych.

- „Zaświaty” Krzysztofa Fedorowicza to uniwersalna przypowieść o życiu na pograniczu dwóch narodów i dwóch kultur, które połączyła miłość do wina - opisywał książkę narrator.

A autor mówił o swojej przygodzie z historią: - Ja, dokopując się do tych historii przodków, a ja nazywam przodkami ludzi, którzy żyli przede mną, uzyskałem takie może złudzenie, że moje życie się tak wydłużyło o przeszłość…

Niestety, Nike zdobył Zbigniew Rokita za „Kajś”. Opowieść o Górnym Śląsku. K. Fedorowicz został wyróżniony Złotym Piórem.

Ja natomiast postanowiłem wybrać się na spacer po mojej ukochanej Zielonej Górze, z „Zaświatami” pod pachą. Śladami bohatera książki - Johanna Friedricha Seydela, winiarza, właściciela kilkudziesięciu winnic wokół miasta, który zmarł w 1859 r.

- Tylko nie rób zbyt dokładnych notatek, bo masz do czynienia z literaturą - rzuciła moja żona.

Ma sporo racji. Bardzo trudno jest mi czytać książki o Zielonej Górze, bo zazwyczaj uruchamiam wtedy w głowie automatycznego pilota, który każe się zastanawiać - jak to, co czytam, ma się do rzeczywistości. Czy jakiś dom mógł tak wyglądać 200 lat temu, dlaczego bohaterowie są po tej stronie rzeki, skoro powinni być po drugiej i dlaczego pewien pan maszerował gdzieś na czele grupy, chociaż powinien być na jej końcu. Zmora. „Zaświaty” automat mi wyłączyły. To bardzo poetycka opowieść o ludziach, winnicach, przemijaniu i miejscach w naszym mieście.

Johann Friedrich Seydel wędruje po swoich winnicach zgodnie ze wskazówkami zegara, okrążając miasto.

 

12 panien otwiera korowód w 1900 r. - Ze zbiorów Czesława Osękowskiego

 

Karawana stu ludzi z Seydelem na czele zasila tymczasem drogi w poprzek i w górę. Część jedzie konno, reszta na wozach. Zatrzymują się dopiero przy winiarni z gospodą, zwanej zamkiem winnym, weinschloss. Ten wyrasta po przeciwnej - wystawionej na południe - stronie wzgórza. Najpierw pokazuje się metalowa chorągiewka z inicjałem JF, a potem dach, co przypomina kapelusz Napoleona. Jest bowiem dość smukły i wysoki, a jego dolna część została uniesiona jak fala, która ma odsłonić czoło. Zamiast czoła - wole oko. I ten rytm powtarza się z czterech stron budynku. (…)

Gospodarz zagaduje, zaprasza na taras usytuowany na dachu parterowej przybudówki wysuniętej w kierunku północnym. Stąd widać Maugschall i Maugscht Berg. Można też dojrzeć Goldene Krone i grzbiet suma wynurzającego się z Odry.*

 

To dom przy ul. Pięknej. Zawsze się zastanawiałem, co kiedyś było widać z jego dachu. Kiedy jeszcze w dole nie było oddziału położniczego szpitala, kiedy w oddali nie było „medyka” czy bloków na os. Wazów. Tylko winnice wokół i nieliczne domy w oddali… Przepiękne miejsce.

Dom wybudował kupiec Kallenbach ok. 1820 r. Nie mieszkał w nim na stałe. Tutaj jednak przechowywał wina ze swoich winnic. Pod koniec XIX wieku na parterze głównego budynku stała prasa winiarska, a wino przechowywano w piwnicy.

W 1886 r. kolejny właściciel, berliński kupiec Friedrich Liepsch, za domem postawił zabudowania gospodarcze, do których przeniósł magazyny i prasę winiarską.

Parter domu połączył z przybudówką, dzięki czemu zyskał kolejne pokoje mieszkalne. Czy chciał w nich zamieszkać? Po roku doszedł do wniosku, że wystarczą mu pomieszczenia na piętrze i parter zamienił na restaurację - tzw. Weinschloss. Restauracja przez ponad 30 lat konkurowała z pobliskim lokalem przy Wieży Braniborskiej. W 1924 r. dom stał się własnością Deutsche Wollenwaren Manufaktur, która przerobiła go na dom pracowniczy.

Ja zastanawiam się nad widokam,i tymczasem J. Seydel powędrował dalej. Dołączył do niego August Grempler. To skomplikowana postać, licząca sobie kilkaset lat. Winiarz, który na początku XIX wieku założył winiarnię przy ul. Moniuszki, a zarazem współczesny August Grempler, znany z Facebooka, gdzie opisuje różne ciekawostki o Grünbergu. I jeszcze czasami coś wykopuje. A może to tylko przypadkowe podobieństwo? Jest rok 2020.

 

Zwabiony zapachem August idzie na wzgórze skąd widać Rodeland i głęboką dolinę. Schillerhöhe? Na tablicy wyraźnie napisane: Ogródki Działkowe Związkowiec. Wejścia broni wysoka siatka i drut kolczasty. Grempler naciska klamki furtek, by w końcu trafić na niedomkniętą. Z daleka widać to miejsce, gdzie stał dom winiarza. Kasztanowiec rósł przy północnej ścianie.  (…) Sto trzydzieści kilometrów dalej są góry. Przy dobrej widoczności widać cienie Izerskich i Karkonoszy.

 

17 lat temu siedziałem pod tym kasztanowcem wraz z Edwardem Jankowskim, właścicielem działki na szczycie. Zebrał wówczas 35 litrów winogron. - Kiedy 20 lat temu kupowałem tę działkę, nie wiedziałem co to za miejsce. Po prostu spodobał mi się ten kasztanowiec, stojący obok na szczycie wzgórza. Nawet nie przeszkadzały mi resztki jakiejś budowli - śmiał się. - Dopiero kiedy zacząłem pracować w muzeum, Wiesław Myszkiewicz powiedział mi, że gospodaruję na szczycie Wzgórza Schillera.

Jednego z najbardziej znanych wzgórz w przedwojennej Zielonej Górze. Często pokazywanego na pocztówkach, z racji pięknego kasztanowca i stojącego w jego cieniu charakterystycznego domu winiarza z tarasem widokowym. Jeszcze dziś widok ze wzgórza zachwyca.

Tymczasem kolejni bohaterowie książki zdążyli wyemigrować do Australii, osiedlić się w Zaborze i pójść w korowodzie.

 

Restauracja Weinschloss przy dzisiejszej ul. Pięknej. Budynek ma ok. 200 lat. - Ze zbiorów Dariusza Frejmana

 

Na czele orszak Bachusa. Przypominający okręt wóz z dużą beczką wina. Burty niemal do ziemi, ozdobione zielonymi pędami latorośli. Scenografię trzeba wykonać rankiem, bo liście szybko więdną. Na czele nie Bachus, lecz jasna Grünbergia, otoczona orszakiem dwunastu dziewic. Kilka z nich z przodu, tuż za królową, wspartych plecami o beczkę, reszta za beczką ubezpiecza tyły.

 

Podobny korowód przemaszerował przez miasto 14 października 1900 r. W mieście obchodzono jubileusz 750-lecia uprawy winorośli w regionie.

Otwierało go 12 panien noszących szaty w barwach Niemiec, Prus, Śląska i Zielonej Góry. Piękna córka adwokata Kleckowa wskoczyła na trybunę. Jako Grünbergia pozdrawiała gości: - Przepędźcie czarne myśli, obudźcie żarty. Podarujcie sobie po pracy odrobinę pokrzepienia. Dziś jesteśmy zwolnieni z obowiązków i tylko radość jest naszym zajęciem.

Jechała też grupa Bachusa z wozem pełnym panien. Tu przerywam spacer z „Zaświatami”, bo… skończyła się strona w „Łączniku”.

 

* Tekst pisany pochyłymi literami, to cytaty z „Zaświatów”.

 

 

Tomasz Czyżniewski

Codziennie nowe opowieści i zdjęcia

Fb.com/czyzniewski.tomasz

 

czerwiec 04, 2021

Festiwal zamknięty w Hali Ludowej - SPACEROWNIK ZIELONOGÓRSKI ODC. 409 (997)

Na Festiwalu Piosenki Radzieckiej występowała cała plejada gwiazd - polskich…
luty 26, 2021

Budowniczy wielkiej Polskiej Wełny - SPACEROWNIK ZIELONOGÓRSKI ODC. 395

Koniec z kilkoma fabrykami po różnych stronach ulicy! Cała produkcja…
luty 20, 2021

Słowo daję: dywidendę wypłacimy! - SPACEROWNIK ZIELONOGÓRSKI ODC. 394

Tak Friedrich Förster namawiał zielonogórzan do kupna akcji jego parabanku!…
styczeń 31, 2021

Patroni ulic: od Stalina do Lenina -SPACEROWNIK ZIELONOGÓRSKI ODC. 391

To była wiekopomna chwila, prezydent Roman Doganowski wdrapał się na…

Z „Zaświatami” wędruję sobie po mieście - SPACEROWNIK ZIELONOGÓRSKI ODC. 423 (1011)

Uff… W niedzielę ślęczałem przed telewizorem, mocno trzymając kciuki. Za Krzyśka Fedorowicza i jego książkę…

Ciuchcia na 150-lecie zielonogórskich kolei - SPACEROWNIK ZIELONOGÓRSKI ODC. 422 (1010)

Co to było za wydarzenie! 150 lat temu, 1 października 1871 r., do Zielonej Góry…

Dziś „zerówką” mknę ulicami mojego miasta - SPACEROWNIK ZIELONOGÓRSKI ODC. 421 (1009)

- Piszesz o „siódemce”, a o „zerówce” zapomniałeś, przecież to równie ważna linia - usłyszałem…

San „siódemka” mknie ulicami mojego miasta - SPACEROWNIK ZIELONOGÓRSKI ODC. 420 (1008)

Postanowiłem, wirtualnie, pojechać „siódemką” do szkoły. Wystartowałem z ul. Długiej. I wciąż się zastanawiam, jakim…

Czarkowo powstaje tuż za miastem - SPACEROWNIK ZIELONOGÓRSKI ODC. 419 (1007)

Zastanawialiście się kiedyś skąd się wzięła nazwa osiedle Czarkowo? To proste - od czarowania! Hokus-pokus,…

Ptaki brodzące w stawie i fontannie - SPACEROWNIK ZIELONOGÓRSKI ODC. 418 (1006)

Postanowiłem postawić przysłowiową kropkę nad „i” i wyjaśnić, co to za ptaki stoją na osiedlu…

 

Na skróty

 

   

 

  Uniwersytet Zielonogórski

Do góry

 

Wiadomości Zielona Góra

Wszelkie prawa zastrzeżone

Redakcja serwisu Wiadomości Zielona Góra nie ponosi odpowiedzialności za treść ogłoszeń ani nie zwraca niezamówionych materiałów. Redakcja Wiadomości Zielona Góra zastrzega sobie prawo skracania i redagowania tekstów oraz ich tytułów.

Na podstawie art. 25 ust.1 pkt 1b prawa autorskiego, redakcja zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów w tym zdjęć opublikowanych w serwisie Wiadomości Zielona Góra jest zabronione.